Protest przed siedzibą KRRiT „przeciwko dewiacji w TVP”

lk / br, 2014-10-28

Fot. Grzegorz Boguszewski – fotoKAI

Manifestacja w obronie TV Trwam w związku z karą nałożoną przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz „przeciwko dewiacji w TVP” w związku z emisją spotu promującego homoseksualne związki partnerskie odbyła się w poniedziałek przed siedzibą KRRiT w Warszawie.

„TVP powinna być przykładnie ukarana, dziś prawdziwą telewizją publiczną, która broni wartości, jest TV Trwam” – mówił Marian Piłka, wiceprezes Prawicy RP, która zorganizowała pikietę.

Zdaniem Prawicy RP, emisja w TVP bezpłatnego spotu promującego związki homoseksualne jest pogwałceniem prawa i zaprzeczeniem misji telewizji publicznej. Tymczasem Konstytucja RP oraz m.in. ustawa o radiofonii i telewizji nakazują propagowanie wartości rodzinnych i zakorzenionego w chrześcijaństwie uniwersalnego ładu moralnego – stwierdziło ugrupowanie w wydanym kilka dni temu oświadczeniu.

Ponadto zapowiedź emisji kontrowersyjnego spotu – napisano w oświadczeniu – drastycznie kontrastuje z karą finansową dla TV Trwam. Chodzi o karę 50 tys. zł, jaką na Fundację Lux Veritatis, nadawcę katolickiej stacji, nałożyła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji za „nawoływanie do przemocy” podczas relacjonowania spalenia tęczy na placu Zbawiciela w Warszawie podczas w ubiegłorocznego Marszu Niepodległości. Fundacja odwołała się od tej decyzji.

„Nie można stosować cenzury w stosunku do Telewizji Trwam” – zapowiedział Marek Jurek, wzywając KRRiT do przestrzegania prawa i równego traktowania wszystkich nadawców. Lider Prawicy Rzeczpospolitej zarzucił publicznej telewizji promowanie homoseksualnych związków partnerskich.

Dziękując uczestnikom pikiety za przybycie pod siedzibę Rady, Marek Jurek zaapelował o ich dalszą aktywność w przyszłości. „Musimy tu przychodzić, aby media w Polsce służyły Polakom! Przychodźmy tu upominać się o prawdę, sprawiedliwość i nasze prawa, ilekroć będzie to potrzebne” – apelował polityk.

Poniedziałkowy protest, w którym wzięło udział kilkaset osób, rozpoczął się od odmówienia różańca. Manifestanci wznosili biało-czerwone flagi oraz bannery z napisami: „WyTRWAMy i wygramy”, „Gender to śmierć – zabija: tożsamość, duszę i ciało”, „Homo związki do leczenia – a nie do prawa stanowienia”. Chętni mogli się zaopatrzyć w literaturę historyczno-patriotyczną.

Wiceprezes Prawicy RP Marian Piłka poinformował zgromadzonych, że w niedzielę w TVP odbyła się pierwsza emisja spotu promującego homoseksualne związki partnerskie. „Gdzie była Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, gdy zapowiadano emisję tego spotu? Dlaczego nie ukarała telewizji publicznej za propagowanie tego typu związków? Jeżeli polskie prawo mówi o ochronie, to tego typu spoty powinny być zakazane” – stwierdził Piłka.

„TVP powinna być przykładnie ukarana, natomiast TV Trwam broni wartości” – kontynuował Marian Piłka. „Dziś prawdziwą telewizją publiczną, która realizuje cele publiczne, to znaczy dobro narodu, jest TV Trwam. My nie zgadzamy się na to, by z pieniędzy polskich katolików były finansowane działania uderzające w polską rodzinę. Protestujemy przeciwko kierownictwu telewizji publicznej i przeciwko Krajowej Radzie, która milczy w tej sprawie” – dodał.

Pół godziny przed protestem trzyosobowa delegacja Prawicy RP spotkała się z przewodniczącym KRRiT Janem Dworakiem.

Poseł Adam Kwiatkowski (PiS) przypomniał o niedawnym spotkaniu siedmiu zespołów parlamentarnych, które w Sejmie wysłuchały wyjaśnień przewodniczącego KRRiT na temat kary nałożonej na TV Trwam i domagają się anulowania tej decyzji. Kwiatkowski zaapelował też, by ten protest nie był jedynym w tej sprawie. „Będziemy przychodzić tu i protestować aż do skutku, bo takie decyzje w państwie, które kieruje się zasadami demokracji, nie powinny być podejmowane – powiedział Kwiatkowski.

Przedstawiciel stowarzyszenia „KoLiber”, zrzeszającego młodych konserwatywnych liberałów przypomniał o zbliżających się wyborach samorządowych i konieczności wyboru do lokalnych struktur władz osób, które posiadają certyfikaty obrońców praw rodziny oraz certyfikaty osób działających na rzecz dekomunizacji.

Po przemówieniu jednego z organizatorów, Gniewomira Rokosz-Kuczyńskiego, pełnomocnika Prawicy RP w Krakowie, zebrani wznieśli okrzyki „Nie oddamy wam Telewizji Trwam!”. Zebrani też odśpiewali hymn narodowy oraz „Rotę”.

Przed manifestacją rozdawano z kolei list otwarty, jaki do przewodniczącego KRRiT wystosował o. Jerzy Garda, misjonarz, jeden z protestujących. Jak napisał, kary finansowe nakładane przez Krajową Radę na TV Trwam, a poprzednio także na Radio Maryja, „odbierane są w całym społeczeństwie, a nie tylko wśród katolickiej ogromnej większości naszej Ojczyzny Polski jako dyskryminacja katolickiego nadawcy w eterze” i mają na celu „ostateczne zniszczenie niezależnych od rządowej ‘tuby’ katolickich mediów”.

„Działania Pana i Pańskiej ekipy w KRRiT kopiują działania urzędu Kontroli Prasy i Widowisk w byłym PRL-u” – stwierdził autor listu. Jak dodał, nie kieruje do Jana Dworaka argumentów natury patriotycznej, etycznej czy religijnej, bo one „i tak nie przemówią”. O. Gurda wyraził nadzieję, że kierując się rozsądkiem i poczuciem fundamentalnej sprawiedliwości Rada odwoła – jak zaznaczył – „kompromitującą KRRiT decyzję ‘karania’ TV Trwam za solidną, sumienną i zgodną z prawdą służbę Bogu, Ojczyźnie, Kościołowi i Narodowi Polskiemu”.

Walka z obrońcami życia

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Sądowa walka z obrońcami życia

Wtorek, 28 października 2014 (09:13)

W Sądzie Rejonowym w Rzeszowie o godz. 9.00 z pozwu Specjalistycznego Szpitala Pro-Familia w Rzeszowie rozpoczęła się kolejna rozprawa przeciwko obrońcom życia: Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi.

Szpital Pro-Familia zarzucił przedstawicielom Fundacji PRO – Prawo do Życia na Podkarpaciu, że organizując pikiety i głosząc hasła, iż w klinice zabija się chore nienarodzone dzieci, dopuścili się pomówienia, wywołali publiczną dyskusję w mediach, przez co naruszyli dobre imię placówki i jej wizerunek. Stało się to po tym, jak jedna z położnych Szpitala Pro-Familia, Agata Rejman, poinformowała, że w placówce przeprowadzane są zabiegi aborcyjne. Jednocześnie, powołując się na klauzulę sumienia, oświadczyła, że nie chce uczestniczyć w zabijaniu dzieci.

W ślad za nią poszły także inne pielęgniarki i położne. Publiczne wyznanie Agaty Rejman spotkało się z restrykcjami, a w efekcie zagrożeniem utraty pracy, jeżeli nie wycofa się ze swoich słów. W odpowiedzi podkarpaccy obrońcy życia, sprzeciwiając się zabijaniu chorych nienarodzonych dzieci i w obronie położnej, zorganizowali szereg pikiet, m.in. przed szpitalem Pro-Familia, informując społeczeństwo o zabiegach aborcyjnych dokonywanych w tej placówce. Łącznie zorganizowano 18 pikiet w Rzeszowie i innych miastach Podkarpacia. Pierwsza, wyłączona z jawności rozprawa z oskarżenia Pro-Familii przeciwko Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi, odbyła się 16 kwietnia, ale nie doprowadziła do ugody, a strony pozostały przy swoich stanowiskach. Sprawa nie ruszyła do przodu także 7 lipca, kiedy okazało się, że Pro-Familia rozszerzyła pozew o informacje o organizowanych pikietach, a sąd dał sobie czas na rozpoznanie sprawy. Podobnie rozstrzygnięcia nie przyniosła rozprawa 15 września, gdzie sąd powołał ekspertów.

Przypomnijmy, że Szpital Pro-Familia wytoczył Jackowi Kotuli i Przemysławowi Syczowi także proces z powództwa cywilnego. Rozprawa odbyła się 16 października przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie, który wyrokiem skazującym nakazał obrońcom życia przeproszenie szpitala, sprostowanie w prasie rzekomo nieprawdziwych informacji związanych z funkcjonowaniem szpitala, a w szczególności, że w placówce dochodziło do zabijania dzieci, i zapłacenie kosztów postępowania. Uzasadnienie wyroku sąd utajnił.

Po stronie obrońców życia stanęła Rada Kapłańska Diecezji Rzeszowskiej na czele z ordynariuszem ks. bp. Janem Wątrobą oraz Rada Kapłańska i Księża Dziekani Archidiecezji Przemyskiej, solidaryzując się z Jackiem Kotulą i Przemysławem Syczem, którzy stanęli w obronie abortowanych chorych dzieci. W ocenie kapłanów, utajnienie uzasadnienia wyroku, a tym samym odebranie opinii publicznej możliwości zapoznania się z motywami sądu, budzi bardzo poważne wątpliwości. Według ekspertów, wyrok sądu jest sprzeczny nie tylko z nauczaniem Kościoła, które tak jednoznacznie wypowiadał św. Jan Paweł II, ale także z prawem naturalnym, a nawet z prawem polskim.

Mariusz Kamieniecki

Aktualizacja 28 października 2014 (14:16)

NaszDziennik.pl

Nauka Kościoła się nie zmieni

zdjecie

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Nauka się nie zmieni

Poniedziałek, 27 października 2014 (02:07)

Możemy być spokojni, nauka Kościoła o rodzinie nie zostanie zmieniona, ponieważ pochodzi od samego Jezusa – zapewnił ks. kard. Gerhard Müller.

Prefekt Kongregacji Nauki Wiary ogłosił w sobotę świątynię sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej (diecezja radomska) bazyliką mniejszą.

Stojący na czele kongregacji strzegącej depozytu wiary ks. kard. Gerhard Müller przyznał, że w czasie swego kilkudniowego pobytu w Polsce często był pytany, czy teraz, po synodzie, zostanie zmieniona nauka o rodzinie. – Słowa Pana Jezusa o małżeństwie i rodzinie zostały wypowiedziane przez Jezusa i przekazane nam na kartach Ewangelii i pozostaną na całą wieczność aktualne. Dlatego że fundamentem małżeństwa jest sakrament, który ustanowił Chrystus – podkreślił, przemawiając na zakończenie uroczystości w Skarżysku-Kamiennej, ksiądz kardynał. Zwrócił uwagę, że jest to sakrament opierający się na planie Bożego zbawienia dla człowieka. – Dlatego miłość i wierność, którą ślubują sobie małżonkowie przy ołtarzu Pańskim, jest wyrazem tej miłości i wierności, którą otrzymują od Boga. Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela – przypominał ks. kard. Müller. Zwrócił jednocześnie uwagę, że właśnie owocem tej miłości i wierności są m.in. dzieci. – One mają prawo do tego, aby mieć ojca i mieć mamę, czyli mieć rodziców, którzy będą je kochać i których też one mogą kochać – podkreślił ksiądz kardynał. Wskazał też, że mamy za wzór ten wspaniały model rodziny – Rodziny z Nazaretu, którą stanowili Jezus, Maryja i Józef. – Módlmy się w związku z tym za drugą część synodu, która będzie w przyszłym roku, aby ojcowie synodalni pod natchnieniem Ducha Świętego dokonali dobrych wyborów, a nie słuchali tych głosów ze świata, które próbują tendencyjnie zmienić tę jedną, jedyną i właściwą naukę Kościoła – zachęcał prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Warto wspomnieć, że dzień wcześniej ks. kard. Gerhard Müller, goszcząc na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, podkreślał, że synod biskupów zwołany przez Franciszka miał na celu wzmocnienie rodziny. – Bóg powołał mężczyznę i kobietę z miłości. W wielu krajach relacje międzyludzkie są niszczone. Naszym celem jest je wzmocnić –podkreślał prefekt Kongregacji Nauki Wiary. Zwracał także uwagę, aby mówiąc o rodzinie, nie zapominać o dzieciach, „ponieważ one są najważniejsze w rodzinie, są naszą przyszłością”. – Mam nadzieję, że Polska stanie się krajem pozytywnym wobec dzieci, czyli krajem, w którym będzie najwyższa liczba narodzin w Europie, ufamy, że tak będzie. Polska ma być wzorem dla katolickiego świata – mówił ksiądz kardynał.

Warto podkreślić, że także w czasie sobotniej uroczystości podniesienia do rangi bazyliki mniejszej kościoła sanktuaryjnego Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej potwierdzenie przez ks. kard. Gerharda Müllera nauczania Kościoła na temat małżeństwa i rodziny odbierane było owacjami wiernych.

Lesbijki się modlą

Lesbijki się modlą

Franciszek Kucharczak

TVP wyemituje za publiczne pieniądze spot zachwalający homoseksualny styl życia. A ty, katoliku, siedź cicho, bo synodem oberwiesz. Albo i soborem!

Radość wybuchła po lewicy z powodu synodu. Cieszy się Magdalena Środa i wieszczy, że Kościół niebawem zmieni swój stosunek do stosunków między panem a panem i panią a panią. Nic dziwnego, że Telewizja Polska za publiczne pieniądze wyemituje filmik promujący rzeczone stosunki. I cóż z tego, że jest to sprzeczne z ustawą o radiofonii i telewizji, która mówi, że „programy publicznej radiofonii i telewizji powinny respektować chrześcijański system wartości, za podstawę przyjmując uniwersalne zasady etyki”. Co z tego, że ta sama ustawa mówi, iż „programy publicznej radiofonii i telewizji powinny służyć umacnianiu rodziny”. Krzysztof Luft, członek KRRiT, uważa, że spot z dwoma lesbijkami „w bardzo interesujący i piękny sposób koresponduje z tym, o czym rozmawiali biskupi podczas synodu o rodzinie, mówiąc o obecności osób orientacji homoseksualnej w życiu społecznym i w życiu Kościoła”.

Jak widać, znajomość spraw Kościoła w społeczeństwie wzrosła do niebywałych rozmiarów, nawet gdy się myli synod z soborem, co uczynił rzecznik TVP Jacek Rakowiecki. Ale to szczegół – ciekawszy jest kontekst. Otóż pan rzecznik otrzymał od dziennikarki „Gazety Polskiej Codziennie” służbowy e-mail z pytaniem, dlaczego TVP emisją spotu zamierza złamać ustawę o radiofonii i telewizji.

I oto rzecznik TVP odpowiada: „Zdumiewa mnie, że profesjonalna dziennikarka bez żadnych podstaw, poza własnym widzimisię, zakłada, że w tej sprawie mogło dojść do złamania ustawy czy jakichkolwiek przepisów prawa. Rozumiem, oczywiście, że osoby mentalnie tkwiące w XIX-wieku mogą faktem pojawienia się na wizji  bohaterki-lesbijki czuć zgorszone, podobnie jak jeszcze niedawno gorszące dla nich było np. prawo wyborcze dla kobiet, albo kobieta-polityk, ale że tak zideologizowany i nietolerancyjny punkt widzenia przyjmuje Pani, jako dziennikarka w wolnym, demokratycznym kraju, jest dla mnie prywatnie smutne”.

Dalej pan rzecznik oznajmia, że emisja nie łamie ustawy, bo spoty – jak pisze – nie służą osłabianiu rodziny, „a jedynie postulują zagwarantowanie minimum praw cywilno-administracyjnych dla osób homoseksualnych pozostających w stałych związkach, które rodziny w sensie formalno-prawnym nie mogą założyć”.

Z chrześcijaństwem spoty też nie są sprzeczne, bo „chrześcijaństwo jest systemem, w którym istotną rolę odgrywa poszanowanie autonomii jednostki i przyrodzona każdemu człowiekowi godność, niezależna od orientacji seksualnej”. Pan Rakowiecki błyszczy znajomością nauki Kościoła, pisząc: „W dodatku ostatni sobór dał wyraźny dowód, że Kościół rzymsko-katolicki jest w trakcie znacznego przewartościowania swoje postawy wobec osób homoseksualnych”. Na koniec swej „profesjonalnej” wypowiedzi rzecznik zauważa: „Warto też pamiętać, że bohaterka spotu wyraźnie deklaruje się w dodatku jako osoba wierząca”.

A właśnie – w filmiku rzeczywiście pojawia się znamienny motyw: panie lesbijki wszystko robią razem, budzą się razem, jedzą razem i, uwaga!, modlą się razem.

Homolobby, jak i cała lewica z zasady nie wspominają o praktykach religijnych. O modlitwie jako zwykłej czynności w ciągu dnia nie ma u nich mowy nigdzie, no chyba że się ją pokazuje w karykaturalnej formie, aby ośmieszyć Kościół. Ale tu nagle – jest! W filmiku pada deklaracja, że lesbijki się modlą, i tym razem nie ma w tym cienia drwiny. Dla rzecznika TVP jest to najwyraźniej wręcz promocja chrześcijaństwa.

Przy takim nastawieniu władz TVP nie widać możliwości używania racjonalnych argumentów. Co da argument o chrześcijańskim systemie wartości, skoro taki „znawca chrześcijaństwa” powie, że ten system właśnie się zmienił. I co da przypomnienie, że TVP ma służyć umacnianiu rodziny, skoro wedle lewicowej wykładni rodzina to także związek lesbijski.

„Gazeta Polska Codziennie” przypomina, że rzecznik TVP Jacek Rakowiecki był związany z „Gazetą Wyborczą”, miał też dyrektorskie stanowisko w Agorze. W 2007 r. został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za działalność opozycyjną w czasach PRL, ale odmówił przyjęcia go z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego (z racji „przekonań politycznych”)