Narzucanie gender

Nasz Dziennik: Narzucanie gender to przemoc

„Autorytarną przemocą wobec rodziców” nazwał przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch próby wprowadzenia niemal skrycie wizji rodzącej się z ideologii gender pod pretekstem edukacji uczuciowej i seksualnej dzieci.

Kard. Angelo Bagnasco ostrzegł przed nową dyktaturą instytucji międzynarodowych. – Niestety, tak ważne instytucje międzynarodowe, choć reprezentują wszystkie kraje świata, myślą zgodnie z kulturą, antropologią zasadniczo zachodnią, obracającą się ostatnio wokół tzw. teorii gender – wskazywał kardynał w rozmowie z Radiem Watykańskim. – W różnych krajach europejskich szerzy się ją w szkołach. W ten sposób instytucje próbują naruszyć święte, naturalne prawo rodziców do dawania swoim dzieciom wizji kultury, antropologii i wartości, w którą wierzą i którą uważają za najlepszą dla siebie samych i swoich dzieci. Tego prawa nie może obalić żadna władza! – powiedział ks. kard. Bagnasco.

Bojkotuj Halloween, idź na „Matteo”

am, km / br, 2014-10-24

Fot. m4tik – flickrCC

- Przebieramy dzieci w kostiumy. Cieszymy się, jak przychodzą do nas do domu, i nie chcąc im psuć zabawy dajemy kilka cukierków. W ten sposób dajemy dzieciom sygnał, że te bałwochwalcze obchody są OK. A Halloween to zagrożenie dla katolika – mówi Michał Kondrat, producent, reżyser nagrodzonego Grand Prix filmu „Jak pokonać szatana” oraz nowego filmu „Matteo”.

Dlaczego świętowanie Halloween jest groźne? – Obchodzenie Halloween jest oddawaniem chwały złemu duchowi – to jest pewne! Ojciec Cipriano de Meo, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów podczas wywiadu do filmu „Matteo” powiedział, że podczas egzorcyzmu demon często mówi, że obchodzenie Halloween jest formą oddawania mu czci – wyjaśnia Michał Kondrat.

A jeśli ktoś nie traktuje tego poważnie? Zdaniem reżysera, „nawet jeżeli człowiek tego nie chce, to wchodząc w tę zabawę oddaje cześć złemu duchowi. I co za tym idzie otwiera się na jego działanie”. – Powiem konkretnie – kiedy byłem pomocnikiem egzorcysty spotkałem się z takimi przypadkami, że demon mówił przez osobę egzorcyzmowaną, że 31 października, to jego święto. Powinniśmy wiedzieć, że zły dych istnieje, bo prawda o szatanie jest jedną z prawd wiary chrześcijan – powiedział Kondrat.

Jego najnowszy film pokazuje skutki działania demona, ale też przede wszystkim cudowną interwencję Bożego wysłannika. – Dzięki temu filmowi wiele osób przekona się, że świat duchowy naprawdę istnieje. Zachęcam, by wybrać się na film „Matteo” ponieważ może on zmienić Twoje życie – dodaje reżyser.

Film opowiada i włoskim zakonniku – Matteo da Agnone. – Pierwszy raz o Matteo da Agnone usłyszałem od o. Cipriano de Meo, prezesa Międzynarodowego Stowarzyszenia Egzorcystów. Stało się to rok temu, podczas realizacji filmu „Jak pokonać Szatana” – powiedział Michał Kondrat, reżyser filmu. Postać Ojca Matteo nie dawała mu spokoju, mimo, że „w Kościele jest przecież wielu superbohaterów i ich historie warte są pokazania”. Okazuje się, że obecnie moc jego wstawiennictwa jest równie silna, a nawet silniejsza, niż za życia. Do grobu Matteo przyjeżdżają pielgrzymi z całego świata. Choć zmarł 31 października 1616 r., przy jego grobie nawet teraz – 400 lat później – dochodzi do cudownych uzdrowień i uwolnień od dręczeń demonicznych. Niektóre z nich zostały pokazane w filmie.

Kim był Matteo? Co kryją archiwa miasta Agnone? Jak na tę historię zareagował Watykan? Na te pytania odpowiadają: o. Cipriano de Meo, ks. Nazareno M. Galullo, charyzmatyk i prof. Maria Cristina Melloni, włoska badaczka historii.

Premiera w Polsce i we Włoszech nieprzypadkowo odbywa się w rocznicę śmierci Matteo i stanowić może alternatywę dla świętowania Halloween.

Muzykę do filmu „Matteo” w reż. Michała Kondrata, napisał Michał Lorenc.

Nowy wspaniały świat?

Nowy Wspaniały Świat pod egidą postkomunistów, lewaków, libertynów rozkwita obficie na Zachodzie. Kusi nowocześnie myślącą awangardę nowej lewicy w Polsce, aby podążała za ideologicznymi wykwitami intelektów inżynierów społecznych z tak zwanej Europy.

I tak ich infekuje, że Telewizja Publiczna pod egidą prezesa Brauna zapowiada, że będzie emitować spoty promujące związki gejowskie i lesbijskie. A wszystko w zgodzie z misją publiczną Platformy Obywatelskiej, czyli działania w imię niszczenia rodziny, wartości i państwa.

To tylko zapowiedź

To, czy idee genderyzmu zainfekują Polskę, a przede wszystkim czy porażą dzieci i młodzież seksedukacją w przedszkolach i podstępnymi zakłamaniami ideologii gender w szkołach, zależy w dużej mierze od nas i od naszego refleksu.

Mądrzy i ubogaceni doświadczeniami innych możemy reagować w porę (i reagujemy) na zbliżające się niebezpieczeństwa dla rodziny, które przecież dotarły do nas nad Wisłę za sprawą rządu, najpierw Donalda Tuska, a teraz Ewy Kopacz, gorąco usłużnym brukselskim wytycznym (bo to się opłaca „im wszystkim”). Dzięki doświadczeniom, jakie toczą społeczeństwa państw na przykład skandynawskich, przynajmniej wiemy, co chcą importować do Polski spadochroniarze ideologii gender.

Pominę szczegóły obscenicznego zadania domowego, jakie otrzymali ostatnio pierwszoklasiści w norweskim mieście Trondheim. Afera stała się głośna za sprawą uważnej Polki, która odkryła szokującą pracę domową swoich dzieci. Zaniepokojona zaistniałą sytuacją poinformowała media i o incydencie zrobiło się głośno. Rysunkowy słonik i literka „E” były jedną z wielu ilustracji, jakie okraszają podręcznik dla maluchów. Są doprawdy szokujące, niesmaczne i paraliżują swoją obscenicznością i ordynarnością.

Pominę szczegóły, żeby nie wywoływać zgorszenia wśród Czytelników portalu NaszDziennik.pl, ale przyznaję, że ilustracje musiały zakwitnąć w umyśle osoby chorej. Aż niewyobrażalne, że znajdują się wydawnictwa, które nie dość, że publikują pornografię dla dzieci, to jeszcze otrzymały dostęp do edukacji państwowej. Widać, jak bardzo dekady prania mózgów w Skandynawii przynoszą złowieszcze owoce.

Większość rodziców i polityków nie widzi bowiem problemu w tej dewiacji i patologicznej deprawacji najmłodszych, a tylko jedna zaniepokojona matka (z Polski) podała informację do mediów.

Media mainstreamowe zdają się dziwić histerii wywołanej pornograficznym zadaniem domowym. Są przecież nowoczesne. Jak podsumował swego czasu występ austriackiej „Konczity Kiełbasy” jeden z „nowoczesnych” redaktorów, Polska nie jest jeszcze gotowa na ciepłe przyjęcie „kobiety z brodą”, bo wciąż ciągniemy się w ogonie krajów europejskich.

Tej formy europejskości, z literką „E” na przedzie, z norweską trąbą słonia, ogonami wołów i resztą, nie chcemy. Pozostańmy przy tradycyjnym światopoglądzie, polskim i katolickim punkcie widzenia na rodzinę, wychowanie i edukację dzieci.

Opowiadając się po stronie wyśmiewanego codziennie przez media głównego nurtu katolicyzmu i tradycjonalizmu, chrońmy dzieci i młodzież przed ohydą spustoszenia, jaką niesie ze sobą cywilizacja sodomy i gomory, i bądźmy w końcu odporni na zdehumanizowane nowinki z tak zwanej otwartej i tolerancyjnej „Europy”. Wyjdzie nam to wszystkim na dobre, a przede wszystkim dzieciom i młodzieży.

Dr Tomasz M. Korczyński

Publicysta „Naszego Dziennika”

NaszDziennik.pl

Bądźmy obrońcami życia

Rzeszowscy obrońcy życia aborcję nazwali po imieniu, czyli „zabójstwem dziecka poczętego”, i za te słowa zostali skazani przez sąd. W odpowiedzi na ten niesprawiedliwy wyrok powstała akcja „Aborcja to zabijanie dzieci”, która ma na celu wsparcie szykanowanych działaczy pro-life oraz ukazanie, że takich jak oni – niebojących się mówić prawdę – jest o wiele więcej. Bądźmy obrońcami życia!

Akcja zainicjowana przez Fundację PRO – Prawo do Życia, której członkami są Jacek Kotula i Przemysław Sycz, polega na tym, by zachęcać jak największą liczbę ludzi do zrobienia sobie zdjęć z kartką, na której napisane jest „Aborcja to zabijanie dzieci”, i zamieszczaniu ich w internecie.

Przypomnijmy, że Jacek Kotula i Przemysław Sycz zostali pozwani przez Szpital Specjalistyczny Pro-Familia w Rzeszowie o naruszenie dóbr osobistych za organizowanie pikiety pro-life pod tą placówką. Podczas niej informowali, że w szpitalu dokonywane są aborcje. 16 października w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie wydany został wyrok, na mocy którego obrońcy życia m.in. „mają przeprosić Pro-Familię w szczególności za podawanie informacji o tym, że w szpitalu dochodziło do zabijania dzieci”.

Tym samym okazuje się, że według Sądu Okręgowego w Rzeszowie aborcja czy  terminacja ciąży nie jest równoznaczna z zabiciem dziecka. Nie bądźmy obojętni wobec tak kuriozalnego wyroku! Nie dajmy sobie wmówić nieprawdy! Bądźmy za życiem od poczęcia do naturalnej śmierci.

TUTAJ wzór karty do pobrania.

MM

NaszDziennik.pl